Nudna praca w korporacji? Na pewno nie na tych stanowiskach! 3 niezwykłe przykłady

Każde stanowisko pracy charakteryzuje się pewnym katalogiem obowiązków z nim związanym. Najczęściej jego nazwa, mniej lub bardziej finezyjna, wyraźnie na jego zakres wskazuje. Duże firmy w nieskończoność mnożą stanowiska takie jak Key Account Manager, Business Unit Manager, czy Marketing Specialist, z rozmaitymi seniorami i juniorami w przedrostkach. Istnieją też takie funkcje, które piastuje niewiele osób na świecie lub nawet jedna. Oto 3 najciekawsze stanowiska pracy.

1. Digital Prophet (Cyfrowy Prorok)

Tak, to nie żart. Taką nazwę nosi stanowisko pracy piastowane przez Davida Shing ze znanej na całym świecie korporacji AOL. Shingy, bo tak jest nazywany, zajmuje się… tym, czym w zasadzie zajmują się prorocy – przewiduje. Jego wizje dotyczą głównie kierunków rozwoju przemysłu technologicznego i branży IT. Jego duża (choć nie stuprocentowa) trafność przepowiedni oraz oryginalny wygląd powodują, że jest znaną personą w środowisku, a jego słowa cytowane są przez wszystkie znaczące portale branżowe. Jak rozliczany jest za swoją pracę – tego nie wiadomo.

David_Shing_(AOL)_(8704851254)

 

 

 

 

 

2. In-house philosopher (Firmowy Filozof)

Google jest jedną z tych korporacji, które często oskarża się o próby przejmowania kontroli nad rozmaitymi obszarami naszego życia, szpiegostwo i inne nieczyste praktyki. Prawdopodobnie aby uniknąć takich haniebnych oskarżeń zatrudniono na wyżej wymienione stanowisko Damona Horowitza, doktora filozofii, absolwenta Uniwersytetu Columbia. Miał on „stać na straży moralności technologicznej i wspierać inwestycje w edukację humanistyczną”, jakkolwiek miało to wyglądać. Współpraca chyba jednak nie układała się pomyślnie, bo Horowitz wrócił do zawodu wykładowcy na uniwersytecie oraz prowadzenia wykładów TEDx.

3. Menedżer ds. szczęścia

To stanowisko nie może jest może aż tak oryginalne jak poprzednie, ale przynajmniej istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś taki prędzej czy później pojawi się w Waszej firmie. Nazwa to wolne tłumaczenie z angielskiego Chief Happiness Officer, występuje też jako Mood Manager. Na czym polega? W Polsce nie jest to jeszcze mocno rozwijający się trend, natomiast w USA niemal standard w dużych firmach. Osoba na tym stanowisku dostaje od prezesa pewną pulę pieniędzy i korzystając z nich ma dbać o „dobry nastrój w środowisku pracy”. Sposoby są oczywiście różne – a to przyjazny wystrój, a to drobne, okazyjne prezenty dla każdego z pracowników, a to znowu organizacja aktywności dla całej firmy. Liczy się kreatywność.

A czy w Waszej firmie są jakieś nietypowe stanowiska, którymi warto się pochwalić? 😉

stopka