Okiem rekrutera, czyli rekrutacja z drugiej strony biurka

Od oczekiwań po realia, młodzi wchodzą na rynek pracy

W ostatnim czasie spore zainteresowanie wzbudził artykuł opublikowany na jednym z portali, mówiący o oczekiwaniach młodych ludzi wchodzących na rynek pracy. Co wzbudziło największe zainteresowanie czytelników? Wyniki badania przeprowadzonego przez PWC, Well.hr oraz Absolvent Consulting*. Pokazały one wymagania przyszłych absolwentów polskich uczelni, związane z oczekiwanymi zarobkami, standardem pracy i ofertą, która ma ich zachęcić do podjęcia decyzji.

Okazuje się, że bogate pakiety benefitowe nie stanowią już dla nich większej atrakcji, to absolutne minimum – ze względu na coraz mniejszą liczbę firm, które nie posiadają ich w swojej ofercie. Dodatkowo, znaczna część młodych osób chce pracować na podstawie umowy o pracę i oczekuje wynagrodzenia, które rozpoczyna się od kwoty 4000 zł netto. Podsumowanie opinii Pokolenia Z spotkało się z wieloma komentarzami, od zrozumienia ich walki o jak najlepsze warunki pracy, po bardziej krytyczne, wręcz szydercze głosy, ze strony starszych kolegów po fachu. Z czego wynika ta rozbieżność? I coraz wyższe oczekiwania wśród osób podejmujących pierwsze wyzwania zawodowe? Powodów jest co najmniej kilka.

Skąd biorą się wysokie oczekiwania?

Wielu młodych ludzi kończy studia na uznanych uczelniach, doskonale zdając sobie sprawę z ich prestiżu i spodziewa się po nich atrakcyjnych finansowo ofert pracy. Oczywiście, finalnie zależą one od samego pracodawcy, który coraz częściej na pierwszym miejscu stawia jednak na doświadczenie i posiadane kompetencje. Absolwenci, przed którymi stoi perspektywa rozpoczęcia pracy i samodzielnego utrzymania się, chcą, aby poziom ich życia był jak najlepszy, często zbliżony do zdjęć znanych im m.in. z Instagrama.

Również sama pandemia miała ogromny wpływ na rynek pracy. Wiele młodych osób po jej wybuchu zostało pozbawionych zatrudnienia i dochodów przez cięcia kosztów w firmach czy zamrożenie wielu sektorów gospodarki – gastronomii, handlu itd., w których znaczny odsetek pracowników stanowili właśnie studenci. Ostatnie miesiące wpłynęły także na zmianę podejścia do wybieranego miejsca pracy, ponieważ coraz większą uwagę zaczyna przykładać się do perspektywy zachowania pracy w przypadku wystąpienia kolejnej fali pandemii czy innych sytuacji kryzysowych.

Czynnikiem, z którym mam do czynienia zdecydowanie najczęściej w pracy rekrutera, jest brak doświadczenia i świadomości młodych ludzi na temat realiów rynku pracy. Niestety, pytania o różnicę pomiędzy kwotą brutto i netto już przestały mnie dziwić, podobnie jak o liczbę godzin „na etacie” czy różnice pomiędzy umową o pracę a umową zleceniem. Podejrzewam, że właśnie ta niewiedza może przyczyniać się często do „ przestrzelenia” oczekiwań względem tego, co pracownik faktycznie może zaoferować potencjalnemu pracodawcy.

Trzeba też dodać, że obecnym dwudziestoparolatkom, w kontekście podejmowanej pracy, zależy nie tylko na rozwijaniu swoich pasji, ale również na tym, aby praca była dla nich przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. Część z nich, po uzyskaniu dyplomu, nie będzie zajmowała się tym, z czym związany był kierunek ich studiów. To dość powszechna praktyka, która może jednak wiązać się z pewnego rodzaju frustracjami właśnie na etapie poszukiwania pracy. To, co mogłabym zaproponować młodym ludziom, zarówno z perspektywy, że sama jestem jeszcze osobą młodą, ale już posiadającą doświadczenia zawodowe w HR, to przede wszystkim próbowanie, wykorzystywanie wszystkich szans i okazji oraz sprawdzanie się w różnych obszarach. Studia są w gruncie rzeczy pierwszym i ostatnim okresem, kiedy mamy ku temu pełne możliwości. Nie mając poważnych zobowiązań finansowych (jak utrzymanie domu, rodziny, kredyt hipoteczny etc.), możemy dać sobie przestrzeń na popełnianie błędów i eksperymentowanie, zanim nasza przyszłość zawodowa wejdzie w utarte schematy.

Oczywiście, nie każdy jest w tak komfortowej sytuacji, ale w miarę swoich możliwości może próbować jak najbardziej efektywnie wykorzystać ten czas. Pozwala to, nie tylko zmierzyć się oko w oko z rynkiem pracy, ale również zdobyć pierwsze doświadczenia i umiejętności, coraz bardziej doceniane przez pracodawców.

Jak podejść do poszukiwania dobrej pracy?

Samo otwarcie się na wyzwania zawodowe to jedno, ale kolejnym ważnym etapem jest proces rekrutacyjny i odpowiednie do niego przygotowanie. Wzięcie udziału w rekrutacji nie dotyczy tylko studentów, czy osób dopiero stawiających pierwsze kroki na rynku pracy. Każdy aktywny zawodowo człowiek co najmniej raz w życiu brał lub będzie brał udział w procesie rekrutacyjnym i na pewno zdaje sobie sprawę, jak ważne jest, aby wypaść jak najlepiej. Nie ma większego znaczenia czy proces prowadzi agencja rekrutacyjna, wewnętrzny dział, czy sam pracodawca – pierwsze wrażenie możemy zrobić tylko raz, czy to poprzez CV, rozmowę telefoniczną czy spotkanie twarzą w twarz.

W ciągu ostatnich kilku lat widziałam setki, jeśli nie tysiące lepszych lub gorszych CV, odbyłam dziesiątki rozmów, spotkań rekrutacyjnych, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że wiedza na temat poszczególnych etapów takiego procesu jest bardzo różna, często, niestety pozostaje na dość przeciętnym poziomie. Bazując na własnym doświadczeniu, chciałabym zwiększyć poziom świadomości rekrutacyjnej przyszłych i obecnych kandydatów, ale również pomóc jak najlepiej przygotować się do poszczególnych etapów rekrutacji. Dlatego zachęcam do śledzenia serii artykułów Okiem rekrutera. Postaram się wrzucać tam sporo cennych wskazówek, niezależnie czy sami szukacie pracy, czy prowadzicie własne procesy rekrutacyjne. Życzę Wam powodzenia i do kolejnego odcinka 😊

Katarzyna Olejnik, rekruter

 

*https://www.pwc.pl/pl/publikacje/mlodzi-polacy-na-rynku-pracy-2021.html
stopka